Świeca, której nikt nie zapalił
Przy bramofonie było zimno nie od pogody, lecz od słów. Jan Wróbel stał przed nowoczesnym blokiem na warszawskim Mokotowie z wytartą torbą w jednej ręce i białym zniczem
Odissea
Mąż młodszy o dwadzieścia lat
Kiedy wyszłam za mąż za mężczyznę dwadzieścia lat młodszego, moja rodzina zachowywała się tak, jakbym podpisała jakąś podejrzaną umowę handlową, a nie akt małżeństwa. Mam pięćdziesiąt osiem lat.
Odissea
Dom, którego nigdy nie mieli kupić
Natalia przez pięć lat żyła tak, jakby normalne życie miało zacząć się dopiero później. Później miała być własna kuchnia, w której nikt obcy nie komentuje, ile marchewki idzie
Odissea
Agata myła kubek po porannej kawie, kiedy Tomasz wszedł do kuchni i bez słowa zgasił światło.
Agata myła kubek po porannej kawie, kiedy Tomasz wszedł do kuchni i bez słowa zgasił światło. — Po co się świeci? — mruknął. — Jest dzień. Prąd nie
Odissea
Ewa spokojnie opłukała gruszki pod kranem, strząsnęła wodę do zlewu i dopiero wtedy odwróciła się do męża.
— Ty sobie ze mnie żartujesz? — Marek odsunął krzesło od kuchennego stołu tak gwałtownie, że nogi zaskrzypiały po płytkach. — Widziałaś, która godzina? Ewa spokojnie opłukała gruszki
Odissea
Joanna przez trzy dni próbowała wyjechać na działkę, ale pies sąsiada zachowywał się tak, jakby postradał rozum.
Joanna przez trzy dni próbowała wyjechać na działkę, ale pies sąsiada zachowywał się tak, jakby postradał rozum. — Borys, odejdź! Natychmiast! Stała na podjeździe przed garażem, z kluczykami
Odissea
Bartek siedział na wózku inwalidzkim przy oknie i patrzył przez zakurzoną szybę na szpitalny dziedziniec.
Bartek siedział na wózku inwalidzkim przy oknie i patrzył przez zakurzoną szybę na szpitalny dziedziniec. Nie miał szczęścia do widoku. Jego sala w szpitalu w Rzeszowie nie wychodziła
Odissea
Klucz pod pelargonią
  Michał miał czterdzieści dwa lata i od dawna uważał się za człowieka, który nikogo już nie potrzebuje. Mieszkał w Warszawie, pracował w firmie, gdzie wszyscy mówili szybko,
Odissea
Kiedyś Barbara była pewna, że miłość zawsze przychodzi z fanfarami.
Kiedyś Barbara była pewna, że miłość zawsze przychodzi z fanfarami. Z bukietami, pięknymi słowami, spojrzeniami przez pół miasta i mężczyzną, którego można z dumą prowadzić pod rękę obok
Odissea
Rodzinny wyrok wydała najstarsza córka, Sonia.
Rodzinny wyrok wydała najstarsza córka, Sonia. — Przybłęda — powiedziała krótko, tak twardo, jakby przybiła pieczęć na czole obcej dziewczyny. Młodsza, Julka, parsknęła śmiechem i od razu zakryła
Odissea